sobota, 20 października 2012

Wiersz o lisach pachnących



Są takie lisy, co proszę Państwa, pachną firmowo

Calvinem Kleinem, gdy się im spryska i to i - owo

i nadzwyczajnie  całe pachnące chodzą po mieście

jakby im nie dość było zapachów, ach nie dość jeszcze.



Są takie listy, co proszę Panów, Wielmożne Panie,

płatają figle, nieznośne bardzo i bisurmanie,

bo kto to widział, żeby chodziły lisy przy drodze,

okiem świeciły, kitą cliwiły, no jak to, no gdzie?



Są takie lisy, co proszę Pań, co proszę Panów,

gotowe ciągle są do przydrożnych różnych bałamuctw

i zatrzymują auta podróżnym w przebraniu misia

każą im dmuchać czy to też żytnia, czy też nie- żytnia?



Są takie lisy, co proszę Panów, Wielmożne Panie,

noszą się modnie, bo pod futerkiem mają barchanie

nogawki długie od pantalonów, które wystają,

aż ileż cliwek, aż ileż, ileż pod nimi mają.



Są takie lisy, co proszę Państwa, sam z nimi kłopot,

i nic tu nie da pisanie wiersza i epistrofą,

bo kiedy lisy całe pachnące chodzą po mieście,

no ileż można, skaranie pańskie, no ileż jeszcze?



20.10.2012

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...