wtorek, 11 grudnia 2012

Wchłanianie


Saturn pożera swoje dzieci dokładnie je gryząc,
otwiera szeroko usta, żeby zmieścić barki synów,
biodra córek. Śmierć nie sprzeciwia się jego rękom.

Boję się wyrazu twarzy z dzieła Goyi -
tytan silący się na kęsy mięsa, które genetycznie
podobne jest do niego, powinien wzbudzać odrazę.

Kim byłby dla swych dzieci, gdyby ich nie pożarł?
Jak wyglądałby obraz bez tych oczu,
krzyczących, że nic nie jest sprawiedliwe?

Jestem córką Saturna. Krążenie po orbicie wciąż mnie zjada.
Gdyby tak być kometą, Stokłosy -
można byłoby spadać, aż do skutku.




  ...aż do skutku...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...