niedziela, 24 lutego 2013

Irysy



Irysy


W ogródku mojej babci garść irysów
świergoce, że wraz z czerwcem odszedł smutek
i jak w zachwycie spływa ich fiolet na sztachety.

Pełno tam dziwów drapowanych w czyjeś rysy,
poznane w długie noce jak w samotni -
ogródku mojej babci. Szczypta soli

już spuchła niemal. Palce szare, bure niczym myszy
i wszyscy bracia, siostry – ci nielotni,
gdy bez zachwytu połykają głos kobiecy,

ten, co rozpływa się powoli.
Nim noc się skończy i dogmaty też się skończą
powstaną zmarli niczym wiersze z pyłu ziemi.

Aż wstanie świt, kiedy odpowiedź staje w gardle,
na cóż im słowa? Ile można się rozczulać
ogródkiem babci i cynobrem na irysach.

aż wstanie świt...



02.06.2008

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...