poniedziałek, 1 lipca 2013

O hultaju słonecznym



Przyniósł mi Słonko, ono uciekło, ach co za Słońce,
Tak się zachować, schować się niczym płochy zajączek,
Taki mi numer wywinąć wstyd to, boże skaranie
Trzeba czym prędzej zająć się Słonka nie-wychowaniem

Ach co za Słońce, nic nie chce słuchać, ciągle ucieka,
To już naprawdę za dużo nerwów jak na człowieka,
Jest i go nie ma, to się ukrywa to się pojawia,
Brak w tym kultury, a przecież ona - poważna sprawa.

Zatem nie dąsaj się Słonko jasne, Słonko ciepluśkie,
Wyjdź zza obłoczka, rozświetl nam niebo i rozchmurz buźkę,
Przecież to nic to, że czasem zmienna bywa pogoda,
To przecież żadna nie jest dla Słonka ważna przeszkoda.

Przyniósł mi Słonko, złapał mi Słońce aż na Zachodzie,
Przepadło w chmurach, choć nic nie ginie ponoć w przyrodzie,
Zatem gdzie jesteś, urwisie światła, jasny hultaju,
Gdzie dzisiaj świecisz, w jakim to znowu odległym kraju?

Ach co za Słońce, on mi je przyniósł, przywiózł na sznurku,
Już prawie, prawie je uwiązałam przy swoim biurku,
Sznurek był chyba made in China i bez atestów
I weź tu teraz w kawałek sznurka premię inwestuj.



fot. Łukasz Necio

2 komentarze:

  1. Uwielbiam ! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się, że 'Słonko' z dużej litery jak Boga z szacunkiem - wyróżniasz, wszak bez jego cudownych promieni, wszystko co żyje - ginie...Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...