czwartek, 17 maja 2012

Z cyklu: Lekturki - "kulki rtęci"

Wojciecha Roszkowskiego „kulki rtęci”

Mając przed sobą dwa tomiki Wojciecha Roszkowskiego, „kulki rtęci” oraz „Dworzec św. Łazarza”, po lekturze tego pierwszego ciekawa byłam w jaki świat tym razem autor mnie zaprosi. Bo o ile „kulki rtęci” przyciągają uwagę już samą swoją niecodzienną grafiką i solidnym wydaniem na dobrej jakości papierze, to „Dworzec św. Łazarza” robi już dużo skromniejsze wrażenie, lecz nieuczciwym by było odbierać nieśmiało wyglądającej książeczce zalet, które mogą nieść ze sobą teksty. Oba tomiki ukazały się w 500 egzemplarzach, nakładami Teatru Małego w Tychach oraz Miejskiej Biblioteki Publicznej w Świdnicy. Oba są nagrodami w konkursach: IV Ogólnopolskim Konkursie na Autorską Książkę Literacką (Świdnica) i XII Konkursu „Tyska Ziemia Poetycka” na tomik wierszy. W obu przypadkach mamy do czynienia z zacnym Jury i znaną już imprezą literacką.

Zanim jednak sięgnęłam po „Dworzec św. Łazarza”, ponownie wróciłam do lektury tomiku świdnickiego. Otwieram tomik i czytam otwierający go „recykling”. Już w pierwszym wierszu znajdujemy zapowiedź swoistego stylu, którym posługuje się autor. W zasadzie podoba mi się jak pointuje „...równo przycięta grzywka; konik, nie konik, / kucyk”. Zabawa słowem. A potem nic, i moją uwagę przykuwa dopiero „dziewczyna z perłą. starszy pan kopiuje vermeera”. To dobrze opowiedziana historia, mająca podteksty i coś co lubię, gdy jest umiejętnie użyte – elementy postmodernistyczne, zatem zamiast dziewczyny z obrazu słynnego artysty, pojawia się gdzieś Dorota Rabczewska, idolka dziewczyn z dyskotek, w czym też czai się jakiś rodzaj piękna, w brzydocie tego obrazka ze starszym panem, którego niekoniecznie chcielibyśmy spotkać, ale poznanie jego historii poprzez wersy utworu, wzbudza emocje. Kolejny wiersz („placówka”) zdecydowanie przyspiesza, jednak to tempo nie pozwala mi na oswojenie się ze światem przedstawionym, obserwuję go z boku, nie wchodzę w nastrój tego wiersza, choć klimatyczny wydaje mi się „t-shirt z madonną”, ale jednak przy kanie galilejskiej, katedrze san giovanni - madonnie – mandali – krzaku gorejącym, zaczynam czuć przesyt; być może co za bożo, to niezdrowo. O wiele przyjemniej czyta mi się „rozpoznawanie zapachów”, mimo dość niespokojnych obrazów, odnajduję się w tym „fado”.

Tunele, deptaki, wagony, poczekalnie, okna autobusu, porty, nasypy kolejowe, tory, przedział dla niepalących – to „bestiarium” wierszy stanowi tło dla przeżyć, okazję do zadawania pytań. I co z tego nawet, że „nie okrążę globu”, jak wydaje się mówić podmiot – włóczykij, myślę sobie, że przecież wszystko, co przeżywa po drodze ku tym okrążeniom, jest o wiele ważniejsze. Urzeka mnie „w białymstoku, w każdym innym mieście”, bo to jest to, czego sama szukam w poezji, kawałek świata autora, znajdowanie między słowami czegoś jemu bliskiego, osób i miejsc, punkt zaczepienia – Białystok (miejsce urodzenia autora, co zaznacza w swoich notach biograficznych). Urzekający charakter ma ta swojskość także w wierszu ”autoportret po autopsji”, gdzie ostatnie słowa „wojtek, powiedz rower”, powodują przy lekturze mimowolny uśmiech. Co jeszcze na plus? Nieśmiałe w prawdzie, ale pojawiające się jak smaczki nawiązania do filozofii, niepokoje wywołane nie przez obrazy, ale za pomocą wprost stawianych pytań, jak w wierszu „replika”: „załóżmy, na chwilę wstrzymamy słowo, a co będzie z ciałem”? tak zdaje się pytać mała Kasia, a przecież pytania dzieci mieszczą największy sens. Dziecku też trzeba odpowiedzieć, dlatego jest to kolejny dokonały pretekst na ustalenie przez podmiot liryczny kilku spraw i ten zamysł autora, bardzo mi się spodobał. Pytania istotne, pojawiają się także dalej, jak chociażby fragment z Koheleta: „a jeśli czas i przypadek rządzi wszystkim?”.

Nie sposób jednak pominąć tego, co podobało mi się w „kulkach rtęci” znacznie mniej. Zaczynam odczuwać znudzenie czytając wiersze tkanko-skórno-włosowe. Czy to na dnie wanny, czy się rozchodzą, czy pękają, ropieją, bolą zęby, wyjadają je larwy - ostatnio odnoszę wrażenie, że są trendy: jeśli ciało, to koniecznie w szramach, jeśli usta, to koniecznie ślina, opuchnięte, gnijące – wszystko jedno, nie wywołują u mnie refleksji. Czasem mam wrażenie, że to taki „nieład trefnych gadżetów”- cytując za autorem wiersz poświęcony Norwidowi.

Podoba mi się szata graficzna, która choć czasem dosłownie wywrócona do góry nogami, jest estetyczna, wkomponowuje się w teksty, porozrzucane wyrazy i litery, nie są nachalne, nie przeszkadzają w lekturze. Jednakże pojawiające się co kilka stron grafiki – kolaże, powodują oderwanie od tekstu, czuję się jakbym co chwilę oglądała nową kolorową okładkę. Może też podświadomie zaciekawia mnie z tego powodu zawartość „Dworca św. Łazarza”. Jak wiersze Wojtka Roszkowskiego będę czytać bez pstrokatych grafik, których nie ukrywam – nie jestem fanką? Trzeba jednak oddać sprawiedliwość faktowi, że tomik miał powstać z takim założeniem, takie są wytyczne świdnickiego konkursu. Może po prostu nie przywykłam do tak barwnych tomików. Gdybym miała wybrać najlepszą według mnie grafikę, byłaby to ta towarzysząca wierszowi „nokia connecting people”. Nie wiem też do końca czy ilustracje są zamysłem Wojtka Roszkowskiego wykonanym przez grafika, czy też może powstały jako „wariacja na temat” do jego wierszy. To swoją drogą intrygująca kwestia, tym bardziej, że dla autora malarstwo wydaje się być bliskie – w wierszach niemało jest nawiązań do twórców z różnych epok – wspomnianego już Vermeera, Salvadora Dali, Van Gogha, Rodina i jeśli uznać je za sztukę – Madonny z przydrożnych kapliczek. Gdzieś nawet czytałam, że w tych wierszach jest dużo impresjonizmu, z czym się po części zgadzam, a po części jednak nie. Spora ich ilość ma jednak „ciężką” atmosferę i jakoś ciężko mi do impresjonizmu zaliczyć „Lekcję anatomii Doktora Tulpa”.

Wydaje mi się, że racje ma Jacek Podsiadło, którego opinie przeczytać można na tyle książeczki: „Oto świat w miarę zwyczajny… (…) wrażliwszy (…) ale nie przewrażliwiony”. Czasami jednak czegoś mi brakuje, może złotego środka, o który zdaje się pytać? Chyba najbardziej zazdroszczę „archipelagów za horyzontem, / do których tomi huck finn dopłyną missisipi”.

To be continued…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...