Połamane, pocięte nagrodzona w VI Ogólnopolskim Konkursie na Prozę
Poetycką im. Witolda Sułkowskiego zorganizowanym w Łodzi.
Poniżej fragment (po więcej zapraszam do Arterii nr 12 - do kupienia
w Empikach oraz na stronie: www.spplodz.eu/arterie )
Połamane, pocięte
Zarżnęli ją jak świnię. Pewnego popołudnia w lipcu nasza jabłoń skończyła swoją ziemską wędrówkę. Jej pień nie urodzi więcej słoi. Nie będziemy starzeć się z jej liśćmi, a zrąbane gałęzie nie wzniosą się ku niebu wołając Adonai! ponad daszek studni i ponad oborę.
Zarżnęli ją jak świnię - już na dobre. Z tej śmierci się nie wygrzebie jak z czarnego raka, kiedy jej owoce pokryły się plamami, a kora ściemniała, odpadła od drewna.
Nie chciałbym być tym jabłkiem, zielonym embrionem uczepionym matki, drzewnego łożyska. Pocięli ją, zrąbali, złamali ją, wywlekli. Teraz rzucają kości o jej szaty. W powietrzu zapach mięsa, soków, świeżych tkanek. Skaleczonej zieleni. Jest trzecia, a jakby zmierzch zapadał.
To będzie najtrudniejsza noc w jej życiu. Próbowałem ją wyrwać, uratować chciałem. Dała mi policzek. Nie pierwszy, ale bolało mocniej, jakby mnie zraniła do żywego. Mam strużkę krwi na twarzy i ona krwawi przed swoim pogrzebem w stosie drewna.
Zarżnęli ją jak świnię. Amputowali mi ją, moją piastunkę z lat szczenięcych, zieleniutką. Wciąż zieleniutką, jeszcze oddychającą, jeszcze ciepłą...
o! to znam. :) mam ten numer. abstrahując od tematu - dodana książka jest piekielnie nudna.
OdpowiedzUsuń