dziś śpimy na kamieniu, tam, gdzie Jakub.
choć nie ma wygód, to można machnąć ręką –
ważne, że do nas przyjdą, tylko oczy zamknąć.
(przyjdą do nas, po nas i dla nas tam będą.)
gdyby jeszcze uciszyć tramwaje, nieświadome tego,
że to, co się dzieje, wejdzie w kanon parku
i my też wejdziemy – po schodach do nas zejdą.
góra, dół, dół, góra – jakby parzyły stopnie,
albo chciały się pozbyć podpalonych skrzydeł –
stąd tutaj swąd piór - - -
najważniejsze, by przyszli, pokazali schody,
a pan mógł nas wywieść w nowym dniu
i za każdym razem, gdy spojrzymy w górę
ukazał nam stertę tekturowych gwiazd.
a ty, ziemio Judy, stań się jak brat księżyc,
by milej było czekać na sen o stromych stopniach
i głosy plant, bezdomnych tak jak my, zazdrosnych –
nie wiadomo o co.
03.04.2008
This is my poem written in 2008 translated into English by Magdalena Sieradzka.
Bethel Park
Tonight we sleep on the stone, Jacob slept here too.
It’s not comfortable, but we don’t care –
what counts is that they’ll come, close your eyes.
(they’ll come to us, for us and be there for us).
If only we could silence trams unaware
that what happens now will become a park routine
and we’ll become this routine too – they’ll walk the stairs
up, down, down, up – like the steps are too hot
or like they want to cast aside burning wings –
it’s why there is this smell of scorching feathers - - -
they shall come, show us the stairway,
The Lord could take us to a New Day then
and each time we look above
he would show us a pile of cardboard stars.
And you, the land of Judah, would become like a brother moon,
it would be easier to wait for the dream of steep stairs
and the voices of the city park, homeless as us, are jealous –
we don’t know why.
![]() |
| i głosy plant, bezdomnych tak jak my... |

Przekład traci na mocy, bo leksykalnie jest słabszy. A wiersz spaja się jakoś z kolejnym, mimo że data odległa. :)
OdpowiedzUsuń