niedziela, 28 października 2012

Z kamienia i z serca

Z kamienia i z serca

 

Z rozkruszonych hen po polach

kamieni są serca,

co piaszczyste tworzą ścieżki

nędznym poniewierkom.

 

I sam Pan Bóg stoi siwy

wśród rozwidleń drogi

i zmartwiony głową kiwa,

On, kiedyś tak srogi.

 

A ja zbieram wciąż od nowa

ziarnko do ziarenka

klejąc to, co w piersi pękło

pośród dróżek w mękach.

 

Stoi świątek na rozstajach,

frasobliwie duma,

łzy strugami z oczu płyną,

choć sam dawno umarł.

 

Janie, świątku, co mi powiesz?

Szukam tęsknym wzrokiem,

czy z przestworzy mnie wypatrzą

anioły z prorokiem.

 

Słońce jednak tylko razi,

wszystko tu się stało,

człek się zrodził, Bogiem umarł,

było jak być miało.

 

Pośród drożyn zawikłania,

pośród brzóz szumienia

jak odnaleźć pokruszone

kawałki istnienia?

 

Janie, świątku, frasobliwy,

co mi powiesz na to,

Panie Boże, co uczynisz,

uczyń mi na radość.

 

 

04.08.2007/28.10.2012

 

 

[caption id="attachment_268" align="aligncenter" width="456"] Święty[/caption]

2 komentarze:

  1. Powrót po pięciu latach do tego tekstu zapewne nie był łatwy ;-) Jest w nim to pierwotne "coś", aczkolwiek zupełnie nie moje (czytaj: religijne) klimaty... ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Współcześnie rzadko spotykam teksty, nawiązujące do religijności i kosmologii ludowej ludowej z podobnym wyczuciem. :)

    OdpowiedzUsuń

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...