w zimowym słońcu jest jakaś nadzieja
widzę cienie
przebiegające po śniegu niczym zając
zostają za nimi dowody istnienia
drobne ślady z pobytu
pod drzewami
śpi zakopane aż po czubek nosa życie
cienie zajęcy
mkną po nich w swoich zaświatach
w różnych historiach
przemijających jak zwykle w okamgnieniu
że nie zdąży się zarejestrować co w nich było na końcu
śmiech czy pośmiewisko
masywny owczarek podhalański
wygląda na śniegu niczym niedźwiedź
brakuje tylko zorzy
ale w końcu to dzień
a ja nie jestem teraz za kręgiem polarnym
lecz we wnętrzu własnego serca
14.01.2013
![]() |
| W okamgnieniu... |

Rzeczywiste z nierzeczywistym, widziane z wyobrażonym, bardzxo ładny, misterny splot.
OdpowiedzUsuńZbierałam się do komentarza i nie mogłam się zebrać. Przede wszystkim chciałam napisać, że szalenie mi się podoba klimat tego wiersza, a całość kojarzy mi się z moim ulubionym teledyskiem Bjork: http://www.youtube.com/watch?v=2BSMcVRgloY. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń