starość u psa bywa niechlujna -
kłębki wypadłej sierści, rzucony obowiązek szczekania,
kawałki kości leżące wokół budy,
których już nie zgryzie. (mój pies
był poetą wyklętym).
wtulony w ogon siwym pyskiem,
w resztkach słońca wyczuwa, że nadchodzi jesień.
gdy spadają liście coś go boli. widzę to w jego oczach,
kiedy jak zwykle wyciąga ku mnie łapę
w nadziei na coś dobrego. (mój pies
był poetą).
tego popołudnia
wydaje mi się żyw jak nigdy,
choć tylko on jeden wie, co się w nim dzieje,
kiedy już przygłuchy, ze wzrokiem słabym
i często zawodnym, węszy za ciepłym mlekiem,
czymś w nim nieobecnym. (mój pies
był).
26.09.2010/14.08.2013

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz