którego za nic nie ocalisz
i wieczne zagnieżdżanie się wszechświata
w szpiku naszych kości.
poznanie się na językach i poprzez spadanie.
na cztery ręce zmagania – pożar, zgliszcza
w odłamkach sekund.
rozkład umarłych listów,
może nawet więcej, co tutaj widzimy -
czarny marmur naszego przetrwania.
późne podróże w papier, to co mnie pochłania
w nich najbardziej – że wciąż tutaj jesteśmy.
i rozczarowanie. wieczne zagnieżdżanie się
wszechświatów - jakieś małe skrzyneczki,
w które nas schowają. krucjata, inkwizycja
coś ostatecznego niczym sąd wojenny -
rozstrzelanie liter, wewnętrzne zamieszki,
starcia z samą sobą. gdzie się pochowamy,
gdy mnie nie ocalisz, ani nie poskładasz
w żadne ludzkie ciało, w żaden ciała atlas?
05.10.2011 – 23.06.2012
[caption id="attachment_109" align="aligncenter" width="575"]
pozwolę sobie na "polemikę":
OdpowiedzUsuńAtlas ludzkiego ciała
każdy może odnaleźć, wypożyczyć
na noc gęstą od ruchów i kości
łamanych w próżni.
wznoszenie się musi mieć koniec
jak palce, poznanie, ognisko i popiół
wysychający na językach.
listy przestają się dobrze spisywać
kiedy pyskują i pękają jak nagrobki
pod ciężarem życia.
rozczarowanie jak złodziej ma metę,
jest nią papier, rozszerza się powoli
płucami wyrywa ze ścisku
ulicy – wielkie pojemniki na ludzi,
nigdy nie są pełne. za zabijanie
ostateczności należy się bolesna
rehabilitacja znaków i odkryć,
porządków we wnętrzu symbolu – człowiek,
układa ocalonych na stosie, wybierają
ciała, na nowo spisują ich atlasy.
pozdrawiam ;)
M.Sz.