Dzień jak u Iwana, jeden
Śniły mi się korytarze, płytki, fugi,
które zamiast maleć - w oczach rosły
wśród tunelów sanitarnych nie-autostrad.
Fugi, płytki i korytarz w linii prostej -
bezpośredni przewóz, stacji nie ma -
widma tylko gdzieś peronu oddalone.
Ważne by się zmieścić w puli zupy
i nie chlapać, bo konduktor cię nie otrze -
tory długie, nie sterylne, upadł smoczek.
Każde oko samo sobie Sołżenicyn,
każde okno przedawnione ciałem buja –
tył i przód, stukot kół, przód i tył.
29.09.2007
[caption id="attachment_178" align="aligncenter" width="542"]
Nie rozumiem przeskoku w czcionce, ale może to przypadek.
OdpowiedzUsuńInwersja na końcu drugiej strofki trochę wybija, za bardzo ją słychać.
Poza tym dobry, mocny, obrazowy tekst. Trafia.
Jej Wysokość Piwnica robi wrażenie.
Przeskok w czcionce tłumaczy się brakiem opanowania wklejania tekstu do wordpressa ;-D takam ci zdolna...
OdpowiedzUsuń