żyje mała myszka, która spać nie może -
ile razy zaśnie, to tyle się budzi,
nie łatwo jest sypiać - w dole sami ludzie.
przy piecu gospodarz, obok gospodyni
z życia króliczego, nowe życie czyni,
omaszcza je tłuszczem, okrasza czułością -
resztę sobie później pod pierzyną dośpią.
a na wielkim wozie noce miododajne
wiezie mała myszka - nad nią niebo czarne,
jak pysk psa przy budzie - i on też dziś nie śpi,
lecz nadstawia uszu do żałobnych pieśni.
wyją psy przy budach o tym, że kochają
chociaż im gospodarz same kości daje,
lecz w tych kościach życie połamane kołem,
gęsty szpik i ikra jak oka w rosole.
za stołem gospodarz, obok gospodyni
jedzą z miski kaszę, z której miłość dymi.
wielki wóz odjeżdża, piszczy pod nim myszka -
czy nocną kolędę ktoś prócz niej usłyszał?
Gdzieś tam Wielki Wóz...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz