Krakowie gorący, błyskający słońcem
jaką warzysz strawę z naszej krwi już wrzącej,
która pragnie więcej, coraz więcej ciepła -
w mleku wprost z obłoków daj nam się wykąpać.
Niech dziś nasza skóra pokryje się śpiewem
ptaszków wystruganych ku uciesze uszu,
niechaj gra nam w skórze niczym na wesele
z krwią w żyłach – nie wodą – już się gotującą.
Co ja bym ci dała, Krakowie, Krakowie
żebyś mi dolewał mleka do kąpieli,
żeby tak nie wrzały dusze w naszych oczach
póki dzień jest pełen, pókiśmy w tych ciałach..
Tańczyć ci będziemy na wieży mariackiej,
kiedy słonko zajdzie, żeby nie widziało,
że my też błyszczymy skórą malowaną
w zagony i pola wzajemnych dobranoc.
Padaj deszczu, padaj, niech nam niebo zmywa
to cośmy ukradkiem brali od trębacza,
już muzyka cichnie, już skóra paruje,
drżeniem się po niebie dzwon miasta odznaczył.
20.07.2010
Wisła...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz