którym łączymy ze sobą wszystkie pory roku.
Kubek z herbatą nie jest niemożliwy -
wędrują po nim gołębie na szarych obłokach.
Z ruchu skrzydeł czytam - coś je gna, coś pędzi. Pędem wnika w ziemię
jesień, jej miodna suknia naszych cichych modlitw.
Ktoś zniszczył pasiekę - pędem nam do siebie
przez ten ścieg, supełek. Pędem chodzą wieści:
jesteśmy strączkowi – to znaczy jak dzieci.
Tyle jeszcze trzeba gołębi na niebie -
gdy będzie ich tysiąc, kubek się wypełni.
Będziesz rysować palcem smugę za ich lotem,
aż wyrosną ci pióra. Teraz na dzień dobry
masz most ponad zimą. A niebieski spokój
wwędruje w twoich ramion płonące pasieki
i zamieszka w obłoku – choć my przecież dzieci.
13.03.2010
Trzeba marzyć, prawda?
Początek mnie nie zachęcił.
OdpowiedzUsuńDlaczego zawsze tam, gdzie zima, musi być śnieg, a tam gdzie śnieg - herbata? To już robi się, moim skromnym zdaniem, irytujące.
Ale poczytałam dalej i ucieszyłam się. Powtórzenia grają, ciekawa dynamika (tak w warstwie brzmieniowej, rytmicznej, jak i narracyjnej). Dobry wiersz!