gdzie się podziali wszyscy moi
umarli przodkowie,
których nie spotkałam, których już
nie poznam,
choćby byli podobni do portretów
zdobiących ściany.
gdzie teraz pływają i gdzie się
unoszą -
bezzębni czy kulawi, dźwigający na
twarzach
wyrok czasu.
gdzie się podziali ci piszący
wiersze,
choć nie znający liter,
przekazujący z ust do ust historie
plemion,
przekopujące się przez grządki
gospodynie,
mężczyźni ocierający pot -
tak mórg za morgiem dochodzący w
swoim życiu do wieczności,
której nie doświadczymy.
gdzie się podział ich rozum i
roztropność
porządkująca wszystko według praw
natury?
nie ma już ich szczerości i ich
wódki -
obie przetrawił czas, który dziś
ryczy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz