To nie była łąka, tylko toń - potężna
jak dwie rzeki na wschodzie i w kwietnym orężu
strojona na wojenkę, albo też na festyn,
leżała tak pod wiśnią wypluwając pestki.
Kto ciebie wojenko, łączko przyobiecał
dziewczynom o oczach z rozżarzonych węgli,
kto z tobą na łanie, rogate koziołki
wyprawiał się pod las, polerował strzelby?
A tu na zagonie, na tym strzępku ziemi,
gdzie nic nie wyrośnie jak garbate śliwy
skrada się po nocach Najświętsza Panienka,
sowa przed nią milknie, lipa jej się chyli
i do małych stópek składa w dziękczynieniu
hubkę na ognisko. We wsi śpią, kolęda
wychodzi z miesiącem, by znaczyć granicę
szeroką na pół wiorsty - tak to pokolenia
śnią, że pełny jest sąsiek i w tych snach zimowych
toń gaśnie jak ogarek, dogorywa świeca.
05.02.2009
![]() |
| ilustracja: Katarzyna Urbaniak blog autorki: katarzynaurbaniak.blogspot.com |

Tytuł rewelacja!
OdpowiedzUsuńWojenka zakończyła się onegdaj, a ziemio tamta zegnaj...
OdpowiedzUsuń