Nie zapominajmy o roślinach
nadbrzeżnych,
jeśli śpiew ma płynąć to tylko z
sitowia
gęstego jak błona między jej
palcami.
Ze wszystkich pospolitych gatunków
wybieramy sit - najłatwiej się
rozpierzcha
po wilgotnych pastwiskach, najszybciej
będzie po nim dojść na łąkę, gdy
znudzi się rzeka
i grzebanie kijem za odbiciem w wodzie.
To, co chcemy widzieć, pokazuje się
nielicznym.
Nie wolno mieć grzechów na sumieniu,
ale w zamian można łowić raki i
karasie.
Takie pierwsze zadośćuczynienie.

Bardzo mi się podoba, daje temat do głębszych przemyśleń.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam